-1°C pochmurno z przejaśnieniami

Kolorowa dżungla Ekopatrolu.

Mamy niemal listopad a Ekopatrol zgromadził na koncie imponującą liczbę 8,5 tysiąca interwencji wśród których m.in boa czy agama brodata.

Ekopatrol zajmujący się zwierzętami, interweniował w stolicy aż 8,5 tysiąca razy a nie mamy jeszcze listopada. Wśród przypadków m.in boa, pyton, pająki czy agama brodata. O kotach i psach nie wspominając. 

Ekopatrol mierzy się codziennie z dziesiątkami nieprzewidywalnych przypadków. 1,5 tysiąca interwencji na miesiąc daje naprawdę solidną statystykę. Oznacza to pomoc zwierzętom średnio co 28 minut. Ekopatrol jest wyszkolony, posiada również sprzęt specjalistyczny. Po uratowaniu lub odnalezieniu zwierzątka, proces wcale nie ulega zakończeniu. Delikwenta trzeba przewieźć do schroniska "Na Paluchu", specjalistycznej lecznicy lub ZOO. Ponad 50 psów etc. wróciło do właścicieli. Część zwierzątek jest też wypuszczana w środowisku naturalnym np; ptaki. Agata Bitnerowska, kierownik Ekopatrolu, wypowiada się następująco: "Największą radość nam sprawia, kiedy zagubione zwierzę jest zaczipowane i dzięki informacjom odczytanym przy pomocy specjalnego czytnika możemy od razu po odnalezieniu odwieźć je do właściciela. To, co warto podkreślić, to skrajna nieodpowiedzialność niektórych właścicieli. Zdarzały się nam w tym roku interwencje, kiedy przykładowo pomagaliśmy zwierzętom pozostawionym w zamkniętych samochodach zaparkowanych w pełnym słońcu czy celowo porzuconych. Interweniowaliśmy też w przypadku bitych, głodzonych zwierząt trzymanych na zaniedbanych posesjach. Pamiętajmy, że to sytuacje niedopuszczalne, za które grożą sankcje karne. Znęcanie się nad zwierzęciem jest przestępstwem!". Ciekawostka - największy odsetek uratowanych to ptaszki, czyli aż 43%. Ssaki to 42% i prócz przodujących kotów, psów oraz... jeży, w liczbie znajdują się borsuki, bobry, chomiki, dziki, zające, króliki, wiewiórki, sarny, a nawet owce czy… małpka.

Najmniejszy proces - ale wcale nie najgorszy - to gady, o których historie są najbarwniejsze. Przykładowo, w sklepie na Śródmieściu wśród grejfrutów znaleziono gekona murowego. Wyziębiona jaszczurka nie miała już ogonka, co było prawdopodobnie skutkiem stresu. Na Pradze Północ, z kolei, mieszkanka znalazła jaszczurkę. Odezwała się od razu do Ekopatrolu. Marcowe prace remontowe przyniosły pod wersalką węża. Całkiem długiego, bo o długości 120 centymetrów. Największym zaskoczeniem jest chyba jednak historia skorpiona, który przybył z turystami "na gapę"... z Chorwacji. Na placu zabaw na ul. Bogusławskiego przypałętała się natomiast kapucynka.

Zabawną i wesołą część pracy Ekopatrolu Straży Miejskiej m. st. Warszawy przysłania niestety ta przykra część, czyli interwencje w przypadku zwierząt bitych i głodzonych. Takim przypadkiem był chociażby piesek na ul. Głębockiej. Znaleziono także 2 szczeniaczki w złej kondycji. Nad psami się znęcano, żyły w otoczeniu martwych szczątek ptaków, a w sierści miały robaki. Sąsiedzi zeznali, że znęcanie się było na porządku dziennym, podobnie zeznała żona właściciela. Szczeniaki zabrano do schroniska "Na Paluchu", a bohatera interwenci przewieziono do lecznicy. Co więcej, sprawia trafiła na policji gdyż właściciel był agresywny i prawdopodobnie naruszył Ustawę o Ochronie Zwierząt. 

Mamy nadzieję, że Ekopatrol Straży Miejskiej m, st. Warszawy dalej będzie tak owocnie działał i nigdy nie zabraknie im pasji do pomagania zwierzętom w stolicy i okolicach. 

 


Kolorowa dżungla Ekopatrolu. komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się