4°C bezchmurnie

Miesiąc miodowy z Córką Generała

Kiedy: 2015-09-17 , godzina: 18:44 | Gdzie: Warszawa

Okiem wyborcy , Miesiąc miodowy Córką Generała - zdjęcie, fotografia

Początek?
Jeśli Drogi Czytelniku przeczytałeś to zdanie, to znaczy, że tytuł wpisu spełnił swoją rolę. Nie będzie to jednak opowieść o sekretach kampanii wyborczej, ale o niezwykle ciekawej i inspirującej osobie.Minął niespełna miesiąc od dnia, kiedy los pchnął mnie w kierunku osoby, o której do niedawna mogłem zaledwie przeczytać wzmiankę w patriotycznej prasie, zobaczyć podczas państwowych uroczystości, opowiedzieć moim uczniom w czasie lekcji historii. Szczerze mówiąc, sam nie byłem świadom jej zasług. Byłem natomiast świadom legendy, która urosła przez ponad 70 lat, wokół jej ojca. Mowa oczywiście o Annie Marii Anders, córce historycznego zwycięzcy spod Monte Cassino. 
Kim był dla mnie generał
Kilkanaście lat temu, śpiewając w czasie akademii szkolnej "Czerwone maki na Monte Cassino" nie wiedziałem, czym był II Korpus Polski, co się wydarzyło na gruzach benedyktyńskiego opactwa w Monte Cassino, ani kim był Generał Władysław Anders. Poruszające słowa tej żołnierskiej pieśni wryły mi się wówczas jednak tak dobrze w pamięć, że dzisiaj nucąc uczniom "Maki" pamiętam dokładnie melodię i każde jej słowo. Od wspomnianej akademii zdążyło już minąć prawie 20 lat, a ja w międzyczasie zostałem olimpijczykiem i doktorantem historii, specjalistą z wojskowości, a przede wszystkim dowiedziałem się dlaczego komunistyczna Polska nazywała najlepszych swoich synów zdrajcami i skazywała ich na karę śmierci. Generał Anders i inni bohaterowie polskiej historii byli dla mnie inspiracją, drogowskazem, na podstawie ich życiorysów kształtowałem swoją osobowość.
"Dopisać ostatni rozdział"
W chwili, w której piszę te słowa, świadom jestem, że przestałem być tylko i wyłącznie obserwatorem historii, ale sam zacząłem ją tworzyć. Każda rozdana ulotka, każdy przejechany kilometr przybliża Nas do momentu, w którym Anna Maria Anders będzie mogła dopisać ostatni rozdział do książki jej ojca "Bez ostatniego rozdziału", symbolicznie i całkiem realnie kontynuować dzieło tego wielkiego Polaka, polegające m.in. na sprowadzaniu naszych rodaków z nieludzkiej, rosyjskiej ziemi. Ktoś zapyta: dlaczego Ona? Banałem byłoby powołanie się na zasługi jej ojca, wymienienie 6 języków, którymi biegle się posługuje, opisanie doświadczenia międzynarodowego, które posiada. W dobie zmieniających się programów partii, zmienianych przez polityków poglądów i głośnych transferów politycznych cechą, którą ja osobiście cenię najbardziej w ludziach, jest stałość. Anna Maria Anders posiada tą cechę. Jest to stały, niezmieniający się od kilkudziesięciu lat antykomunizm. Potępienie dla systemu, który wyniszczył jej ojca jest gwarantem, że zadanie, którego podejmuje się w III Rzeczpospolitej, nie będzie ścieżką usłaną kwiatami, a jeśli nawet początkowo tak będzie, to maki zmienią się szybko w kamienie. Anna Maria udowodniła jednak już nie raz w trakcie kampanii, że nie przyjechała do Polski, żeby przyjmować kwiaty i uświetniać salony, ale żeby kontynuować to, co zapoczątkował jej ojciec. Momentami waleczna jak Generał, prywatnie to niezwykle ciepła i serdeczna osoba, gotowa na rozmowę z każdym, w myśl słów jej ojca: "odrzućmy wszystko co nas dzieli, bierzmy wszystko co nas łączy"
Prognoza
Okręg senacki nr 44 to głosy oddawane ze Śródmieścia, Żoliborza, Bielan i Białołęki. Jest to jednak wyjątkowy okręg, ponieważ wliczają się tutaj głosy oddawane przez Polaków licznie zamieszkujących poza granicami kraju. Jak powszechnie wiadomo, liczba ta z każdym rokiem się zwiększa, ale nie musi to wcale oznaczać, że wszyscy spośród ok 60 mln. Polaków i ludzi o polskich korzeniach, zamieszkujących poza granicami interesują się polityką i zgłaszają chęć głosowania. A jednak, ta liczba również wzrasta. O ile w czasie wyborów parlamentarnych w 2011 r. uprawnionych do głosowania poza granicami (czyli tych, którzy zgłosili chęć głosowania) było 139 415 osób, a zagłosowało 126 273, to w czasie ostatnich wyborów prezydenckich uprawnionych było już 257 161 osób, a zagłosowało 160 749. Zainteresowanie Polonii sprawami w Polsce wzrasta więc. Pomyślmy teraz, jak na to zainteresowanie może wpłynąć fakt, że w okręgu polonijnym wystartuje osoba posiadająca potrójne polsko-amerykańsko-angielskie obywatelstwo, deklarująca chęć zajmowania się sprawami Polonii, posiadająca republikańsko-konserwatywne poglądy, czyli wpisująca się w ogólny profil wyborcy polonijnego. Nie jest to jednak jeszcze gwarant sukcesu. Analiza głosów oddanych na kandydatów Prawa i Sprawiedliwości w ostatnich wyborach do Senatu oraz elekcji prezydenckiej wskazuje na przewagę kandydatów Platformy Obywatelskiej, ale też na znaczący przepływ elektoratów pomiędzy 2011, a 2015 r. O ile w 2011 r. Izabela Łaniewska, startująca z listy Prawa i Sprawiedliwości osiągnęła wynik 99 884, a Barbara Borys-Damięcka z PO 196 735, o tyle w 2015 r., w drugiej torze wyborów prezydenckich (a tylko druga tura uprawnia do wysunięcia pewnych wniosków) kandydat Prawa i Sprawiedliwości osiągnął 176 989 (w tym 88 654 za granicą), a Bronisław Komorowski 198 201 (w tym 69 854 za granicą). W pierwszym przypadku różnica wyniosła więc 97 tys., w drugim 21 tys. Nie zapominajmy również o pozostałych kandydatach o profilu lewicowym, którzy w 2011 r. zdobyli w sumie 27 tys. głosów. Ponieważ wynik Bronisława Komorowskiego to również wyborcy lewicowi, jego rezultat możemy zaokrąglić do 187 tys. Dysproporcja maleje więc do 10 tys. głosów, o które dodatkowo przy dobrej kampanii (a rzeczywiście jej kampania jest widoczna), może powalczyć kandydatka lewicowa Katarzyna Elżbieta Pawlak, zdobywając w rezultacie ok 20 tys. głosów. Dysproporcja pomiędzy kandydatem Prawa i Sprawiedliwości, a kandydatem PO zupełnie więc znika, ale wypada nam rozważyć jeszcze jeden czynnik - wyborcy PO popierający Annę Marię Anders ze względu na jej dokonania, a nie głosujący na Barbarę Borys Damięcką tylko dla loga partyjnego. Grupa ta może się okazać całkiem duża, tym bardziej w obliczu strat partii rządzącej po przegranych wyborach prezydenckich i kolejnej odsłonie afery taśmowej. Przyglądając się rozkładowi uprawnionych do głosowania w poszczególnych "częściach" okręgu 44 jasno widać, że Anna Maria Anders powinna skupić swoje wysiłki na Polonii oraz Bielanach i Śródmieściu (największa liczba możliwych do uzyskania głosów), a poprzestać na dotychczasowych działaniach sztabowców na Żoliborzu (najmniejsza możliwa do uzyskania liczba głosów) oraz Białołęce (największa i najbardziej nierównomiernie zamieszkana dzielnica). Wiele do życzenia pozostawia również kampania niezbyt widocznej Barbary Borys-Damięckiej, której próżno szukać na otwartych spotkaniach i akcjach z mieszkańcami, plakatach i ulotkach, spoglądającej jedynie na wyborców z wielkopowierzchniowych, nielicznych billboardów.Podsumowując, mandat Anny Marii Anders w okręgu senackim nr 44 wydaje się bardzo prawdopodobny, a zdecyduje o nim Polonia, dlatego kandydatka całkiem słusznie udaje się w ostatnie dni kampanii wyborczej do będącej głównym celem emigracji młodych Polaków, Wielkiej Brytanii.
A jak zakończy się mój miesiąc miodowy z Córką Generała? Tego dowiesz się Drogi Czytelniku już 26 października, ja natomiast przyjmę wyborczy werdykt z żołnierskim spokojem. 

Miesiąc miodowy z Córką Generała komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na Portal Warszawa centrum