Sławomir Sokołowski: Nas nie interesuje tylko dyskoteka, ale też kultura

Rozrywka, Sławomir Sokołowski interesuje tylko dyskoteka kultura - zdjęcie, fotografia

„Hybrydy” to jeden z najstarszych klubów studenckich w Polsce. W latach 60. stały się wręcz współczesnym Facebookiem – obowiązkowym miejscem spotkań studentów, wybitnych artystów i sportowców. Dziś klub nadal przyciąga młodych ludzi. Dlaczego bawimy się w tym samym miejscu, co nasi rodzice naście lat temu? Na czym polega fenomen warszawskiego klubu? Czy nasza kultura klubowa się zmienia? A może taka nigdy nie istniała? O początkach studenckiego klubu  rozmawiamy z dyrektorem „Hybryd” - Sławomirem Sokołowskim.

„Hybrydy” to jeden z najstarszych klubów studenckich w Polsce. Od czego to się wszystko zaczęło?
Klub „Hybrydy” jest ściśle związany z historią Polski. Zaczęło się od października 1956 roku. Studenci najlepszych warszawskich uczelni, głównie z Uniwersytetu Warszawskiego, zorganizowali miejsce, gdzie mogą się swobodnie spotkać, podyskutować o polityce, sztuce, poezji, obejrzeć film czy wystawić sztukę – bez cenzury. „Hybrydy” były dla nich  wentylem bezpieczeństwa za czasów komuny, a z drugiej strony miejscem kreatywnym. Młodzież pozwoliła na stworzenie kontrowersyjnej dla ówczesnej władzy stylu muzycznego – jazzu, który był uważany za przejaw muzyki zgniłego imperializmu. Młodzi ludzie obalili ten mit tłumacząc aparatowi partyjnemu, że to jest tak naprawdę muzyka murzynów z Nowego Orleanu, którzy na plantacjach śpiewali swoje piosenki.  
Na jednym z pierwszych spotkań, Stefan Friedmann mówił mi: „Sławek, jak wchodziłem już na ul. Mokotowską, to nagle zmieniał się świat; zaczęły pojawiać się lambretty (ówczesne skuterki, którymi młodzież jeździła), dziewczyny ubrane były w niesamowite kreacje, mężczyźni również byli odświętnie ubrani.” Przez to, że nic nie było, nie wystarczyło kupić jednej sukienki i dobrać dodatki do tego -  tam trzeba było pomyśleć, znaleźć jeden i drugi materiał, przerobić sukienkę, wykazać się ogromną kreatywnością.
To był początek nowej kultury?   Myślę, że przywrócenie kultury zglajszachtowanej przez komunistów. Za komuny była ogromna szarość. Człowiek był nijaki. Widać to dobrze u Georga Orwella w „Roku 1984”. Chciano, żeby człowiek był masą.  To jeśli chodzi o początki klubu. Później „Hybrydy” miały dość ostrą akcję związaną z ideologiczną walką aparatu komunistycznego. Kilka ostrych artykułów na temat tego m.in. że w „Hybrydach” bawią się bananowe dzieci (elity Warszawy), doprowadziły do zamknięcia klubu.   „Hybrydy” stały się miejscem „lansu”?   Tak, można tak powiedzieć. Orientacja poetycka „Hybrydy” to Jerzy Leszin i jego poeci Barbara Sadowska (mama zamordowanego licealisty Grzegorza Przemyka), Krzysztof Mętrak, Zbigniew Jerzyna i inni. Jan Pietrzak stworzył kabaret „Hybrydy” razem z Friedmanem, Wojciechem Młynarskim, Jonaszem Koftą, czy Adamem Kreczmarem. Ci ludzie później stali się bożyszczami kultury polskiej;  w latach 70. Młynarski był noszony na rękach, wygrywał festiwale opolskie. Do klubu przychodziła Osiecka. „Hybrydy” były taką mekką ówczesnej Polski. Ula Dudziak mówiła mi: „Sławek, to był taki współczesny Facebook, kogo nie było w Hybrydach, ten nie istniał”. 
Ponieważ stare „Hybrydy” były na tyłach ambasady USA, to amerykańskie biegaczki  wpadały na wino i po wieczorze spędzonym w „Hybrydach” następnego dnia biły rekordy świata, na mitingu Kusocińskiego na SKRzE. Tak wyglądały „Hybrydy” w latach 60.    Działo się, działo. 
„Hybrydy” przyczyniły się do stworzenia Jazz Jamboree, stworzyły warszawski tydzień filmowy, do dzisiaj są tutaj spotkania autorskie z pisarzami, poetami, są dyskusje polityczne.
„Hybrydy” szczycą się tym, że są miejscem, gdzie pierwszy raz w Polsce publicznie po 1945 roku powiedziono o konieczności wystąpienia Polski z Układu Warszawskiego. A „Komsomolskaja Prawda” nazwała klub „Kontrrewolucjonnyj” 
W wyniku transformacji ustrojowej wiele perełek przepadło i stały się zwykłymi „tancbudami” - miejscami, gdzie nie pielęgnuje się tradycji. Nam udało się to ocalić, ale nie było łatwo. „Hybrydy” miały 800 tys. zł zadłużenia, zniszczoną aparaturę nagłośnieniową i oświetleniową – to był po prostu dramat. Na uroczystości z okazji początku remontu kazałem przynieść kanapki z cateringu, dosłownie na 15 min przed początkiem, po przemówieniach, które trwały ok 10 min widziałem jak podchodzą karaluchy do jedzenia.     Jak to się stało, że tak prestiżowe miejsce popadło wręcz w ruinę?   Doszło do zawirowań transformacji ustrojowej i uczelnia nie chciała się klubem zajmować. Oszczędność etatów. Przejęli to młodzi ludzie z dwóch stron reprezentujących „okrągły stół” Niestety zgodnie z zasadą, że „to co się dostaje „za darmo”, to się tego nie szanuje”, nie czuli żadnej odpowiedzialności za klub, jedyna rzecz jaka im się udała to powstanie hip-hopu. Nosiło to też za sobą takie dyskomforty jak wpuszczanie nieletnich. Pamiętam jak do nas w 99 r. po wyremontowaniu klubu przychodzą studentki I roku studiów (19 lat) i mówią: „my się tu bawiłyśmy w klubie, świetnie było”.  Ja się dziwię: „ale jak to, przecież klub od 3 lat nie działał, a one na to, że miały naście lat jak tu przychodziły. To świadczyło o tym, że to nie była dobrze prosperująca instytucja, ale w latach 90. dopiero wielu rzeczy się uczyliśmy. Dobrze, że chociaż nie zniknął ten klub, bo był taki pomysł, żeby zrobić tu supermarket. Na szczęście władze dzielnicy stanęły na wysokości zadania i zadzwonił do nas rektor UW z propozycją żebyśmy, przejęli i wyremontowali „HYBRYDY”. Byliśmy świeżo po wyremontowaniu klubu Proxima, więc Rektor wiedział, że potrafimy. Zgodziłem się od razu. Zgromadzenie funduszy i przeprowadzenie remontu nie był łatwy kawałek chleba. Gdyby nie moi wspólnicy Robert Kaleta i Grzegorz Litwiński, sam bym tego nie przeprowadził. Dziś klubów przybyło, dlatego stawiamy na nasze korzenie. Chcemy pokazać, że nas nie interesuje tylko dyskoteka, ale też  inne rzeczy jak koncerty, spektakle typu „stand-up”. Możemy polecić ludziom coś więcej niż drinka. Mamy taki cykl spotkań autorskich z wydawnictwem „Melanż”, a w nim wywiady z ludźmi kultury, władzy, czy dyplomacji. Współpracujemy z wydawnictwami: „Fronda”, „Czerwone i Czarne”, „Muza”, czy „Fabryką słów”.
„Hybrydy” łączą zatem tzw. kulturę wysoką i rozrywkę?   Dzięki temu, że „Hybrydy” pozyskały salę „Palladium” staliśmy się dość dużym obiektem kultury. Według klasyfikacji urzędniczej, jesteśmy prywatnym domem kultury. Wielu artystów chce obchodzić swoje 10, 20, 30, czy 40-lecie w „Hybrydach”, czy „Palladium”; pamiętam koncert Pappa dance – przyszło tyle ludzi, że nie mogliśmy ich wszystkich pomieścić. Organizujemy spotkania przygotowane przez Krystynę Gucewicz z wydawnictwem „Melanż” – pożegnania sezonu artystycznego. Na przełomie maja i czerwca organizujemy spotkanie ludzi, którzy byli kiedyś znanymi postaciami z telewizji, radia, czy filmu. Podczas tej uroczystości studenci wręczają władzom Warszawy podziękowania i nagrody za pomoc przy organizacji Juwenaliów, robi się takie spotkanie międzypokoleniowe; ci starsi artyści cieszą się widząc jakie fajne imprezy organizują studenci - Juwenalia czyli święto młodości, są dla tych starszych ludzi czymś fajnym, mówią; „my też coś takiego robiliśmy”, nastraja ich to do refleksji i wspomnień.   Czyli ta nasza obecna kultura klubowa studentów nie różni się bardzo od tej sprzed kilkudziesięciu lat?   Nie różni się. Kultura jest kulturą. Różnią się tylko pola eksploatacji. Nie ma takiej kategorii jak „kultura studencka”, student też jest człowiekiem. Kultura jest, była i będzie. Ja teraz bardzo się cieszę, że będziemy współorganizowali cykl pięciu koncertów chopinowskich z okazji 200-lecia UW w audytorium Maximum, gdzie udało się zaprosić finalistów najważniejszych konkursów pianistycznych: z Niemiec, Austrii, Rosji, Wielkiej Brytanii, czy Stanów Zjednoczonych A. P. Jeśli chodzi o koncerty, one są dla studentów i absolwentów, dla ludzi uwrażliwionych na muzykę. Wybraliśmy Chopina, ponieważ przez 10 lat mieszkał tuż przy Pałacu Kazimierzowskim (Siedziba Jego Magnificencji). Niedawno się dowiedziałem, że stary BUW powstał tylko dlatego, żeby zasłonić Pałac Kazimierzowski. Pałac ten świadczył o wielkości państwa polskiego, ponieważ był to pałac Jana Kazimierza, brata Władysława IV, który po zdobyciu przez Polaków Kremla w 1610 roku, miał być carem Rosji.   Jesteśmy wyjątkowi!   Tak, każdy jest wyjątkowy i pozytywnie patrząc na świat, powinniśmy się starać myśleć, że są wspaniałe rzeczy, które my daliśmy światu, np. Maria Curie-Skłodowska, Fryderyk Chopin, czy Robert Lewandowski. Nie można się zapatrywać, że dobre rzeczy są tylko na zachodzie, czy w  Ameryce Północnej. U nas też są fajne i unikalne rzeczy, na przykład „Hybrydy”;-).    Rozmawiała Magdalena Zwolak     Zapraszamy do udziału w konkursie, w którym do wygrania są wejściówki do klubu "Hybrydy": http://wio.waw.pl/artykul/wygraj-bilety-do-hybryd/28445  

Reklama

Sławomir Sokołowski: Nas nie interesuje tylko dyskoteka, ale też kultura komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez isrodmiescie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

MPG MEDIA SP z o o z siedzibą w Warszawa 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"