Kontrowersyjna instalacja, która przez lata była jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli Warszawy, nie wróci na Plac Zbawiciela. Choć projekt „Nowa Tęcza” zwyciężył w głosowaniu Budżetu Obywatelskiego i miał zostać zrealizowany w 2026 roku, jego wykonanie zostało wstrzymane z powodu sporu dotyczącego praw autorskich.
Pomysł powrotu tęczy zyskał poparcie mieszkańców stolicy podczas ubiegłorocznego głosowania. Projekt zakładał stworzenie nowej, trwalszej konstrukcji, odpornej na uszkodzenia i akty wandalizmu. Inicjatywa zdobyła ponad 10 tysięcy głosów, a jej koszt oszacowano na około 700 tys. zł. Instalacja miała stanąć na placu w czerwcu tego roku.
Przeszkodą okazały się jednak kwestie prawne. Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, które posiada prawa majątkowe do oryginalnej instalacji autorstwa Julity Wójcik, wskazało, że projekt zgłoszony do budżetu obywatelskiego nie uwzględniał praw związanych z dziełem. Zdaniem instytucji wszelkie działania nawiązujące do słynnej tęczy powinny odbywać się z poszanowaniem praw autorskich artystki.
Stanowisko to podzielił warszawski ratusz. Urzędnicy uznali, że realizacja projektu mogłaby doprowadzić do sporu prawnego, a miasto nie może inwestować publicznych środków w przedsięwzięcie obarczone takim ryzykiem. Władze analizowały różne warianty rozwiązania problemu, jednak ostatecznie zrezygnowano z budowy nowej instalacji.
W miejsce planowanej konstrukcji na Placu Zbawiciela pojawi się symboliczny kwietnik utrzymany w tęczowych barwach. Miasto przyznaje, że rozwiązanie nie spełni oczekiwań wszystkich zwolenników projektu, jednak zostało uznane za najbezpieczniejsze pod względem formalnym i prawnym.
Decyzja wywołała niezadowolenie części środowisk LGBT+, które od lat zabiegały o powrót symbolu na plac. Autorzy projektu podkreślają, że planowana konstrukcja miała różnić się od oryginalnego dzieła i nie stanowić jego kopii. Ich zdaniem sam motyw tęczy nie może podlegać ochronie prawnoautorskiej, dlatego nie zgadzają się z argumentacją przedstawioną przez instytucje kultury i miasto.
Spór wokół tęczy ponownie rozbudził dyskusję o granicach praw autorskich w przestrzeni publicznej oraz o realizacji projektów wybranych przez mieszkańców w ramach budżetu obywatelskiego. Na razie wszystko wskazuje na to, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych instalacji w historii stolicy pozostanie jedynie częścią miejskiej pamięci i symbolem burzliwej debaty, która od lat towarzyszy temu miejscu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze